sobota, 5 listopada 2016

Życie

            Mało piszę, wiem. Dlatego, że moje życie jest teraz takie...normalne. Żeby nie powiedzieć nudne;) O czym tu pisać? Żadnych transferów, smutków, wyrzeczeń, pierwszy raz od 5 lat. Czekamy cierpliwie na koniec kursu, jeszcze tylko 2 tygodnie, potem zbierze się komisja, której dziewczyny z ośrodka przekażą opinię na nasz temat i pewnie dostaniemy kwalifikację. Jeszcze będziemy musieli przejść kurs na rodzinę zastępczą, bo dopuszczamy możliwość wzięcia noworodka, ale to tylko jeden dzień.
          Gwoli wyjaśnienia, adoptując noworodka, przez pierwsze 6 tygodni jest się dla niego rodziną zastępczą właśnie, ponieważ biologiczna mama ma wtedy czas na ewentualną zmianę decyzji.
Póki co spędzam wieczory czytając.
          Nie jest to nic wyjątkowego, bo czytam zawsze, tyle że teraz zmieniła się trochę tematyka czytanych przeze mnie książek. Kupuję na potęgę:) Na kursie usłyszałam pierwszy raz o rodzicielstwie bliskości. Jaka to nowość, jak słyszy się od psychologa, że spanie z dziećmi jest dobre! Że dziecko należy nosić, o przytulaniu nawet nie wspomnę, bo to oczywista oczywistość:) Myślę, że w wielu rodzinach nadal panuje przekonanie, że potem ciężko odzwyczaić, że samo nie zaśnie itepe. A przecież dzieci, które dostają dużo bliskości, często są po prostu szczęśliwsze w późniejszym życiu. I same umieją tę bliskość dawać.
         W kolejce czeka "Duński przepis na szczęście". Póki co przeczytałam kilka stron, nie podoba mi się tłumaczenie, ale podoba mi się opisana w niej idea. Jakże prosta, "szczęśliwe dzieci to szczęśliwi dorośli":)
         Kolejna oczekująca lektura to "Księga rodzicielstwa bliskości", napisana przez samych twórców tej teorii, Williama i Marthę Sears, rodziców ośmiorga dzieci, więc chyba wiedzą, o czym mówią;)

Zamówiłam też poradnik "(Nie)grzeczni":


Wydaje się bardzo fajny. Uświadamia, że nie każde zachowanie dziecka jest, jak to nazywamy, niegrzeczne. Że niestety my, dorośli, bardzo często nadużywamy tego terminu, bo nie rozumiemy, z czego to zachowanie wynika. Dziecko może być znudzone, zniecierpliwione, złe, ale kto nie jest? A czasem po prostu nie rozumie, że jego zachowanie może być nie na miejscu, jak na przykład opowiedzenie następującego wierszyka przed całą rodzinką ucztującą przy wigilijnym stole:

"Siedzi misio na łące
Puszcza bąki śmierdzące
Przyszła mama, misia zbiła
Miś się skupkał, mama zgniła"

Zdarza się, prawda?;) 
Tak wygląda nasza miła, przyjemna, nudna jesień:)

Ogród Staromiejski Wrocław

Nasz salon:)




17 komentarzy:

  1. Dobrze, że tak dobrze i że tak normalnie:) Ja z podobnych powodów, jakoś mniejszą wenę mam. No bo co tu pisać skoro w końcu jest zwyczajnie, tak jak powinno:)
    Do biblioteczki polecam jeszcze "Twoje kompetentne dziecko" Jespera Juula. Przeczytałam w jeden dzień:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Juulu tez słyszałam, czaje się;)

      Usuń
  2. Miła ta codzienna nuda co? ;) U mnie książki narazie leżą odłogiem, ale planuję na święta nadrobić zaległości, a może uda mi się początkiem grudnia jak polecimy do Polski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mila;)Nie dziwie sie, ze chwilowo nie czytasz, pewnie czasu nie za duzo przy malutkiej:)

      Usuń
  3. Kominek ☺jak milutko ☺☺
    Ja w sumie mam dużo czasu, a też rzadko piszę. Co nie znaczy, że nic się nie dzieje ☺ bo dzieje się dużo ☺
    Czytaj i zdobywaj wiedzę ☺niedługo wykorzystasz ją w praktyce ☺☺☺

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się z tej Waszej normalności :) I mam nadzieję, że za jakiś czas i u mnie tak będzie. Tytuły książek sobie zapisałam i liczę na to, że kiedyś będzie właściwa pora, żeby je przeczytać i wcielić te rzeczy w życie.

    P.S. Fajnie, że jesteś na Instagramie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Was tez tak bedzie! Ksiazki zapowiadaja sie ciekawie, dam znac jak przeczytam:)

      Usuń
  5. No i właśnie niech tak będzie - normalnie i bez większych zawirowań (na te jeszcze będziecie mieli mnóstwo czasu, kiedy pojawi się maluszek ;) )

    Niecierpliwie czekam na wieści o pozytywnej kwalifikacji (bo jestem pewna, ze właśnie taka będzie!)

    Natomiast odnośnie rodzicielstwa bliskości wydaje mi się, że faktycznie nie jest to nic nowego - i że spora część rodziców od dziesiątek lat wciela jego założenia w życie - tylko teraz po prostu zyskało to nową, jakże modną nazwę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze to i dobrze, bo mi sie wlasnie wydaje, ze ciagle krazy taka opinia, ze lepiej nie nosic, nie hustac, nie usypiac na rekach...eh, ile ja bym dala zeby juz moc to robic:)

      Usuń
  6. witaj Kochana!!!
    tak czekałam na wiadomość od Ciebie! :)
    no taka nuda to już luksus. A jak się pojawi maluszek to będzie szał :) szał zakupów, dojazdów, potem szał codzienności!
    Ależ ja już tęsknię za tym Telefonem ...
    przytulam i czekam na szybką kwalifikację!
    StaraczkaAga

    OdpowiedzUsuń
  7. Również doceniam radość z tej codziennej rutyny. Boję się tego stresu, tej szarpaniny z ivf... Tak więc teraz mam wolne 😉 koncentracja sił a potem... co ma być to będzie ☺
    Znajoma poleciła mi "Dziecko z chmur ", jeszcze nie czytałam, ale podobno to świetna książka 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytalam, warto znac, ale mi akurat ta najmniej sie podobala, troche nie moj styl.

      Usuń
    2. to była moja pierwsza książka i podobała mi się do połowy.. Ja na początek polecam "Odczarować adopcję" Magdy Modlibowskiej! to praktyczny poradnik który który warto poznać! :)
      StaraczkaAga

      Usuń
    3. Zdecydowanie,ja też polecam,to była jedna z pierwszych jakie przeczytałam jakiś rok temu.Warto.

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń