Strony

piątek, 30 grudnia 2016

To był dobry rok

Nie lubię takich podsumowań, ale tym razem muszę, bo czuję, że nie tylko rok się kończy, ale cala epoka w naszym życiu. I zaczyna się zupełnie nowy czas. Boje się jak cholera, jednocześnie nie mogę się doczekać na tego małego człowieka. 
Czym był dla mnie ten rok? Przede wszystkim bardzo ważną lekcją, na temat ludzi, rodziny, nas samych. Zaczęliśmy mówić o adopcji, starając się ją odczarować. Reakcje są różne, nie będę koloryzować, zazwyczaj jest to raczej konsternacja i współczucie (niestety), ale bardzo często również radość i wsparcie. 
Był to rok, kiedy znów poczułam się kobietą. Kiedy mój comiesięczny gość, choć ciągle niemile widziany, przestał przypominać mi, że znów, nadal nie jestem w ciąży. Zaczął za to uzmysławiać, że jestem po prostu kobietą, która i tak będzie matką, a póki co jest żoną, siostrą, córką, sobą. Zwykłym człowiekiem, a nie wybrakowanym egzemplarzem czekającej na cud niepłodnej.
Był to rok nowych nadziei, radości z oczekiwania, z pierwszych zakupów dla bobasa, mnóstwa zakupionych książeczek dla dzieci, kilku kocyków i niemowlęcych ciuszków (tak, tak, czasem nie mogę się powstrzymać;)
Ale przede wszystkim był to nasz rok, mój i mojego męża. Nigdy nie byłam tak wdzięczna za to, że go mam. Kiedy widzę, jak patrzy na dzieci, jaka iskra pojawia się w jego oczach, jak się wzrusza, wiem, że będzie najwspanialszym ojcem na świecie. Wiem, że wszystko przetrwamy. Ten rok pokazał nam, co to znaczy przeżywać życie i trudne chwile razem. Wcześniej wpieraliśmy się w naszej niepłodności, in vitro. Ale teraz jesteśmy o jeszcze jeden krok dalej. Jesteśmy razem dokładnie w tym samym momencie, wiedząc, co myśli to drugie, co przeżywa, jakie ma wątpliwości, strachy, analizujemy, wzajemnie się uspokajamy (no dobra, częściej on mnie, niż ja jego;), podejmujemy decyzje. Jesteśmy idealnie zharmonizowani, po tej samej stronie, z takimi samymi przekonaniami. To jest nasza wspólna droga. Kocham go. Po prostu. 
W kolejny rok wchodzimy z wielkimi nadziejami♥


czwartek, 22 grudnia 2016

Good news😊

Dzisiaj dostaliśmy oficjalną kwalifikację, od naszego dziecka dzieli nas już tylko jeden telefon.Taki prezent na Święta😍
Życzę Wam i nam spokojnych,rodzinnych,ciepłych Świąt i udanego wypoczynku,te Święta są w pewnym sensie dla nas wyjątkowe,bo ostatnie we dwójkę😊

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Strachy...

Boję się. Czekam na nasze dziecko z ogromnym podekscytowaniem, tęsknotą i miłością, ale jednocześnie boję się jak cholera:)
Jak to wszystko się ułoży, czy będzie zdrowe, z czym przyjdzie nam się zmierzyć...boję się swojej reakcji, wyobrażam sobie, że dziecko będzie brzydkie...wiem, głupie to strasznie, i wiem, że każde pokocham, ale boję się!
Co jeśli będzie ciągle płakać? Ja sobie czytam te wszystkie mądre książki, tam wszystko wydaje się takie proste, takie oczywiste, a przecież mam świadomość, że rzeczywistość może być zupełnie inna. I pewnie będzie. Nasze życie, fajne, spokojne, leniwe życie, zmieni się o 180 stopni. I ja tego chcę! Tak długo na to czekam, ale boję się...
Wcześniej był kurs, były dyskusje z psychologami, innymi parami, teraz jesteśmy tylko my. My i nasze wyobrażenia. Jak przetrwać to oczekiwanie, czas, kiedy w głowie rodzi się milion różnych obaw, pytań...Jak będzie wyglądało nasze życie? Jak zareagują sąsiedzi? Czy pies nie będzie zbyt zazdrosny? Czy zdążymy kupić wszystko, co maluszkowi będzie potrzebne? I najgorszy strach, czy moje dziecko będzie zdrowe?

Eh, tak bardzo chciałabym już wiedzieć, czy się już urodziłeś, czy już gdzieś na nas czekasz?