Strony

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Nasz Ryś

Dziś sąd orzekł, że prawnie jesteśmy rodzicami naszego Rysia.
Cała rozprawa trwała 5 minut, ja płakałam przy odczytywaniu wyroku, mój mąż w samochodzie:)
To była dla nas bardzo wzruszająca i bardzo ważna chwila.
Teraz czekamy na uprawomocnienie i nowy akt urodzenia naszego synka.
Szczęście!!!!!!! Czyste szczęście.



piątek, 23 czerwca 2017

Dzień Ojca

Czas na nowo zapisać tę datę w kalendarzu. Mój tato nie żyje od 12 lat, zmarł jak miałam 23 lata. Od tamtej pory zapomniałam o 23 czerwca, właściwie celowo, żeby było mi mniej smutno. Choć kwiaty na cmentarz zanoszę co roku.

TATO

Najważniejszy mężczyzna w życiu każdej córki. Mój był wspaniałym człowiekiem. Dobrym, honorowym, mądrym, dobrze wychowanym, bardzo inteligentnym. I jakim przystojnym! I młodym, dla mnie zawsze młodym, bo zmarł w wieku 44 lat. Mam tyle wspaniałych wspomnień, pamiętam, jak był w wojsku i wracał do nas na stopa, pamiętam jego ogoloną po wojskowemu głowę. Ile mógł mieć wtedy lat? Na pewno był młodszy niż ja teraz. I pamiętam też, jak był na studiach, ale to już musiała być końcówka. Jak przywoził nam różne rzeczy, które gdzieś "rzucili", a jemu udało się je zdobyć, typu suszarkę do bielizny;) Nasze przejażdżki motorem po okolicznych polach, to było super! Pamiętam, jak mama krzyczała do mnie, żebym się mocno trzymała, a ja śmiałam się, bo wiedziałam, że i tak nie spadnę. Byłam typową córeczką tatusia i było mi z tym cholernie dobrze. A potem był wypadek, kiedy byłam za granicą, i nawet się z nim nie pożegnałam, nie powiedziałam mu tylu rzeczy. Ciągle tego żałuję i pamiętam, żeby mojemu mężowi, i teraz synowi, jak najczęściej mówić, jak bardzo ich kocham. Teraz jednak bardziej żałuję tego, że Tato nie poznał ani mojego męża, ani Rysia.

MĄŻ

Pamiętam jak zaczęliśmy się spotykać i wszyscy mówili mi, że nie jest w moim typie;) No bo tak, ja wariatka z nałogami (tak tak, paliłam papierosy, ależ to były czasy;), gaduła straszna, zawsze w biegu, zawsze głośna, niecierpliwa, i on, milczek i oaza spokoju. Chyba nikt tak do mnie nie pasuje jak on, bo nikt nie potrafiłby tak mnie zrównoważyć jak on właśnie. Trochę przy nim "okrzepłam". Był zawsze przy mnie, wspierał mnie i pomagał się podnieść, kiedy myślałam, że nie dam więcej rady. Te wszystkie lata starań o biologiczne dziecko były dla nas mocno obciążające, a on nigdy nie pisnął nawet, że ma dość. Zawsze był w tym ze mną na 200%. Czekał na mnie przy każdej punkcji, schodził do Lidla i kupował ciastka, żebym zjadła coś dobrego po:) Robił wszystkie badania, robił wszystko, żeby się udało. Ale najważniejsze, że zawsze mówił mi, że CO BY SIĘ NIE WYDARZYŁO, będzie dobrze. Co by się nie wydarzyło. Od początku zakładał, że może się nie udać i pomógł mi się do tego przyznać samej przed sobą, a później pogodzić. Nigdy nie dał mi odczuć, że jest zawiedziony, a przecież wiem, jak bardzo chciał mieć dziecko. I te słowa, które upewniły mnie jeszcze bardziej, że adopcja to jest nasza droga. Kiedy powiedział, że nawet jeśli będziemy mieli biologiczne dziecko, to i tak chce adoptować. Patrzę teraz na niego i widzę, jak kocha Rysia:) Śmieszny jest jak mówi, że był u lekarza i obserwował dzieci, i że nasze jest jednak najpiękniejsze:)

Bardzo się cieszę, że znów będę obchodzić Dzień Taty, tym razem z  moim mężem i synem. Chyba ten dzień jest dla mnie nawet ważniejszy niż Dzień Matki, bo ten jednak obchodzę co roku z moją mamą.

Taki prezent dostanie w tym roku tatuś od swojego synka:


 No dobra, sobie też kupiłam, nie mogłam się powstrzymać:)




piątek, 9 czerwca 2017

Śpij wtedy, kiedy śpi Twoje dziecko

Ok, spróbujmy.

⋆ Godzina 11, pierwsza drzemka Rysia.

Jak tylko umyję butelki po nocy, posprzątam zużyte pampersy i zjem śniadanie, położę się na chwilkę. No dobra, jeszcze zrobię sobie kawę, może uda mi się łyknąć ciepłą (nie gorącą;). Ładna dziś pogoda, nastawię jeszcze pranie, to szybko wyschnie. Acha, no i zmywarkę opróżnię, potem nie będzie czasu. Meble przetrę, zajmie mi to chwilkę. Odkurzacz włączę, niech śmiga i sierść zbiera. Zerknę na internet, tak szybciutko, sprawdzę, co tam na świecie słychać O, mama dzwoni, dobra, chwilkę pogadamy, a potem się położę.
.
.
.
.
.
.
O matko, dwie godziny minęły, Rysiu się obudził...

⋆ Godzina 15, druga drzemka Rysia.

Idziemy na spacer, a ja jeszcze nie opanowałam sztuki spania z otwartymi oczami, w dodatku w ruchu;) Poza tym Ryś o tej godzinie śpi jakieś 30-40 minut.

⋆ Godzina 17, trzecia drzemka Rysia.

Dom ogarnięty, obiad trzeba nastawić. Tato zaraz wróci to się Rysiem zajmie. Tylko kwiatki podleję. I naprawdę się położę.

Leżę.
Zasypiam.
Minęło 15 minut, Rysiu się obudził...

⋆ Godzina 20, Ryś śpi snem nocnym.

Teraz mam czas dla siebie. Serial, blogi, Ale położę się szybciej niż zwykle. Tylko że nogi muszę ogolić, włosy umyć. W końcu trzeba jakoś wyglądać. Herbatę z mężem wypiję, bo on cały dzień w pracy. Coś tam przeprasuję, pranie poskładam, bo wyschło. O matko, już 23h? Dobra, przeczytam tylko kilka stron. Północ, już naprawdę muszę spać, bo jutro będę nieprzytomna.

Śpię.

Godzina 1:30, Ryś budzi się po raz pierwszy...

Aaaaaa!! ;) Śpij wtedy, kiedy śpi Twoje dziecko?? Tego na pewno nie wymyśliła matka;)

Pozdrawiam wszystkie mamusie!






piątek, 2 czerwca 2017

Dzień dziecka w kinie


We did it! Poszliśmy do kina:) Jestem strasznie dumna z mojego syna, który w ogóle nie marudził! Był zafascynowany ekranem, lampami, światłem. To było bardzo fajne doświadczenie. Bez spiny, na luzie. Będziemy to powtarzać:) Później z jedną cudowną brzuchatką poszłyśmy na frytki, lody, kawę, a w końcu na spacerek do Ogrodu Staromiejskiego. Cieszę się, jak uda nam się pojechać do miasta. Teraz jak jest tak gorąco, u mnie na wsi głównie siedzimy w domu. Niestety ani u nas w ogrodzie, ani w pobliżu nie ma zacienionego miejsca. Ryś denerwuje się, jak jest mu za gorąco i nasze spacery szybciutko się kończą. Takie uroki mieszkania na południu kraju;)
Bardzo chciałabym pojechać gdzieś na chwilę, zrobić sobie chociaż małe wakacje. Niestety, nie wiadomo jak będzie, bo Rysiowy tato zmienia pracę. W nowej pewnie nie dostanie od razu dwóch tygodni urlopu. Marzy mi się morze...Najlepiej we wrześniu, w jakiejś mieścince, gdzie nie ma ludzi i plaże są puste. Już dwa razy byliśmy nad naszym morzem po sezonie i było naprawdę fajnie. Pewnie nie każdemu by to odpowiadało, bo nie można kupić gofra na każdym rogu, ale dla nas to był raj. Zwłaszcza jak byliśmy z psem. Mogliśmy spacerować brzegiem morza, poleżeć na kocyku, a nie lawirować między wszechobecnymi parawanami. Byleby nie padało, a my akurat mieliśmy farta, bo pogoda była wymarzona, można się było nawet trochę opalić. Polecam:)
Ryś jest cudownym małym chłopcem, książkowo się rozwija:) Uwielbiam patrzeć, jak każdego dnia robi coś nowego, i wzruszam się wtedy bardzo. Potrafi już utrzymać lekką zabawkę i nawet trafić nią do buzi i pociumać. Łączy rączki i się im przygląda. Coraz bardziej lubi leżeć na brzuszku i oglądać świat. Chociaż nie za długo, bo wiadomo, u mamy na rękach najlepiej:)Cudownie rozmawia z tatą i obdarza go mnóstwem najpiękniejszych uśmiechów:) Zaczyna trzymać główkę w pionie.
I tak nam mija ta wiosna:)

Mamy już wyznaczony termin rozprawy, na koniec czerwca. Już niedługo Rysiu będzie nasz:)Na papierze, bo on jest nasz od zawsze:)