poniedziałek, 27 grudnia 2021

Chichot losu


Zawsze, kiedy czytałam o takich historiach, myślałam sobie, że są niesamowite, ale zdarzają się tylko wybranym. Nigdy nie podejrzewałam, że sama dołączę do tego grona.

A jednak.

Po wielu latach walki z niepłodnością, po adopcji, wielokrotnym in vitro, z niedrożnymi jajowodami, nie stosując żadnego zabezpieczenia od ponad 10 lat, zaszłam w ciążę. Tak po prostu. Niczego nie planując. Nawet o tym nie myśląc. Ba! Nawet tego nie chcąc.

Latem powitamy na świecie nasze trzecie dziecko - córeczkę ❤️

Zawsze chciałam mieć trójkę dzieci. Kiedy byłam jeszcze młodą dziewczyną, planowałam dwoje biologicznych i jedno adoptowane. W innej konfiguracji, bo do głowy by mi wtedy nie przyszło, że nie zajdę w ciążę ot tak. Więc najpierw miały być biologiczne, potem adoptowane. A życie jak zwykle napisało swój scenariusz. I ten scenariusz jest dobry.

Czeka nas dojrzałe rodzicielstwo. Zapewne pełne wyzwań. Kolejny rozdział w naszym życiu, już nie jako niepłodnej pary, a jako rodziny wielodzietnej 😊

Uważajcie, o czym marzycie!