piątek, 22 kwietnia 2016

Dlaczego?

Niestety, przy żadnym podejściu w programie rządowym nie usłyszeliśmy, co może być przyczyną, że beta ani razu nawet nie drgnęła. W pierwszym cyklu mieliśmy tylko jeden zarodek, który nawet nie był blastocystą, klasy P8C. Lekarz od początku powiedział, że szanse są praktycznie żadne. I tak było, po 14 dniach od transferu odebrałam zerową betę.
Później było trochę lepiej, 4 zarodki, słabej klasy, bo najsilniejszy 2bb, ale tu przynajmniej mieliśmy jakieś mrozaki. Niestety, żaden z tych transferów się nie powiódł. Zapytałam lekarki, dlaczego się nie udaje, skoro badania Przyszłego Taty są ok, u mnie niby tylko czynnik jajowodowy, a ciąży nie ma. Usłyszałam, że to prawdopodobnie wina słabych zarodków i że nic z tym nie można zrobić. Super, zadziwiający brak empatii.
Do ostatniego cyklu zaczęłam przyjmować DHEA Eljot, przeczytałam, że może poprawić jakość zarodków.
Na 19 komórek miałam 2, słownie DWA zarodki...Klasy 2bb i 3bc. Słabo to świadczy o laboratorium. Miałam podane dwa, beta zerowa.
Teraz sobie myślę, że byłam tak strasznie naiwna ufając lekarzom, ale z drugiej strony, komu miałam ufać jak nie im. Na którejś wizycie lekarz zapytał, czy miałam wcześniej Embryo Glue, powiedziałam, że nie, a ten pyta dlaczego. To ja mam wiedzieć??? Nawet nie wiedziałam, że coś takiego jest. Zapytałam więc o to na recepcji, dowiedziałam się, że w programie MZ nie jest to możliwe. Ok, przyjęłam do wiadomości. Później przeczytałam na forum, że jest sporo osób, które miały dodatkowe zabiegi będąc w programie. Więc dlaczego ja nie mogłam?? Brak komunikacji, brak indywidualnego podejścia do pacjenta...szkoda gadać. Czuję, że zmarnowali moją szansę na ciążę, że ja zmarnowałam rok i sporo kasy w tej klinice.
Wcześniej postanowiliśmy, że jak ten raz się nie uda, to trudno, widać tak ma być. Zresztą i tak czekamy na kurs dla rodziców adopcyjnych, a niestety, jeżeli para jest w trakcie in vitro, wniosek o adopcje jest zawieszany. Chodzi o to, żeby dzieci pojawiały się w domu naturalnie, nie może być tak, że para w ciąży adoptuje maluszka. W naturze takie rzeczy się nie zdarzają J Ale kurde, nie mogę się teraz poddać! Gdybym wiedziała, że zrobiliśmy absolutnie wszystko i mimo to się nie udało, to ok, życie. Ale...
Co mogłam mieć, a nie miałam:   
  • Embryo Glue
  • AH (nacięcie otoczki żeby zarodkowi łatwiej się było wydostać)
  • Scratching endo
  • Aktywacja oocytów

Jak dla mnie, sporo tego. Dodatkowo umówiłam się na akupunkturę.
Myślicie, że zadziała?
Na szczęście mieliśmy odłożone trochę kasy, teraz zastanawiamy się nad kliniką, mamy upatrzone dwie, jedną w naszym mieście, drugą 3h drogi od nas. Obie mają dużą skuteczność, bo 41% i 37%. Wizyty mamy już umówione w obu, 14 maja i 2 czerwca. Koszty mnie przerażają, bo nie mam już refundowanych leków, ale czego się nie robi...:)


Wracamy do gry!

5 komentarzy:

  1. Ja o aktywacji tez dowiedziałam sie od nowego lekarza chyba przypadkiem.Powinnam miec to zrobione po pierwszym braku zapłodnień.W moim przypadku tez nikt sam z siebie nic nie zaproponował i gdybym nie kopała w Internecie nic bym nie wiedziała.Teraz nie zrobili mi ah bo na morulach tego sie nie robi ale ja ich przypilnuje!!!
    Ja tez zawsze słyszałam że slabe zarodki.Guzik prawda!To dlaczego z super zarodków nie ma ciąż?Nikomu sie nie chce nad tym zastanawiać i to jest najgorsze..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja od Ciebie;)Ale teraz jestem mądrzejsza i też będę się kłócić. Chociaż jak komercyjnie podchodzę to pewnie wystarczy jak zapłacę i obejdzie się bez kłótni;)

      Usuń
  2. Zauwazylam, ze kliniki w programie rzadowym traktuja wszystkich tasmowo, bo przeciez i tak beda miec za to zaplacone. Nie powinno tak byc i wedlug mnie jest to bardzo niesprawiedliwe.
    Wytrwalosci zycze w dazeniu do upragnionego celu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też zauważyłam, że pacjentki które podchodzą komercyjnie są lepiej traktowane a lekarze nagle wiedzą co i jak żeby było lepiej a transfer kończył się ciążą.
    Smutne, ale prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak wiesz więcej, jesteś niewygodną pacjentką bo powiesz innym i się zacznie.Moja znajoma usłyszała ostatnio,że do embryo glue trzeba mieć wskazania.U mnie jakoś nie było wskazań jedynie niewyparzony pysk i stanowczość;)Tak naprawdę nie jesteśmy w stanie sprawdzić czy to robią.
    Niestety dla nich jesteśmy kolejną pacjentką, a dla nas to sprawa życia i śmierci..

    OdpowiedzUsuń