wtorek, 6 września 2016

To już jutro

Wczoraj zrobiłam sobie ostatni zastrzyk, teraz zastanawiam się, co z robić z tym:
A część i tak już oddałam.
Trochę się boję, jak zwykle, chociaż narkoza jest najprzyjemniejszą rzeczą w tym wszystkim, lubię tak sobie odpłynąć;)
W poniedziałek byłam na "podglądaniu", w sumie bez zmian, w prawym 9, w lewym 10-11 pęcherzyków, wielkość 18-20 mm. Zobaczymy, co jutro wyłowią. Brzuch mam jak balon, czuję się tak, jakbym wyhodowała kamienie...

Trzymajcie kciuki, żeby były dojrzałe i ładnie się zapłodniły, przynajmniej jeden! :)

15 komentarzy:

  1. Udanych zbiorów!!!Ja tez najbardziej lubiłam przygazowac😂
    Kama, jestem jakaś spokojna o Ciebie😊Ściskam i kopię w tyłek!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tym razem tez jestem wyjątkowo spokojna:) Dziękuję!:*

      Usuń
  2. Jeeeeest! Pora żniw :) Cudownie, że w końcu zrzucisz ten ciężar:) Trzymam kciuki i życzę słodkich snów - to rzeczywiście najprzyjemniejsza część - tylko zawsze mam wrażenie, że zbyt krótka ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki za mnóstwo pięknych zarodków.

    OdpowiedzUsuń
  4. To już dziś ☺☺ trzymam kciuki, aby wszystkie komórki się zapłodniły i obyś za 9miesięcy tuliła swoje dziecko 😙

    OdpowiedzUsuń
  5. Podczytuję od jakiegoś czasu Twojego bloga! Trzymam kciuki za Twoją hodowlę! i żeby się wszystko powiodło! Sama jestem w podobnej sytuacji, to znaczy, jeszcze się nie poddaję, wierząc w szansę na dziecko "z brzuszka", dlatego jeszcze nie rozpoczęliśmy z mężem procedury o dziecko "z serduszka". Mam sporo obaw, że jeszcze się nie pogodziliśmy do końca, że może za wcześnie pójdziemy na kurs, że gdzieś to wyjdzie, że jeszcze próbujemy, ze dziecko adopcyjne nie jest jeszcze naszym jedynym wyborem, że w ośrodku odbiorą nas źle, że zabieramy miejsce na kursie tylko dlatego że chcemy a wciąż mamy szanse, że może się zdarzyć, że zajdziemy w ciążę,w takcie kursu, czy czekając na bociana i odmówimy wtedy dziecka. Nie wiem, mam nadzieję, że rozumiesz co mam na myśli, i nie odbierzesz tego posta źle, sama mam milion wątpliwości i obaw. dlatego zadaje te cięzkie pytania..... pozdrawiam Jagoda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wierze w dwojke dzieci, jedno z brzuszka, drugie z serduszka;)Juz pisalam, ze u nas jedno drugiego nie wyklucza. To po pierwsze. Po drugie, nie ukrywalismy przed Paniami z osrodka, ze bedziemy jeszcze probowac. Wiec nic nie wyjdzie, bo one o tym po prostu wiedza.To od nich tak naprawde wyszlo takie jakby "przyzwolenie", poniewaz poprosily nas, zebysmy dali im znac, jesli zajde w ciaze. Zeby mogly sobie wszystko zorganizowac jak trzeba. Po trzecie, nie zabieramy nikomu miejsca, kazdy kto chce i dostanie kwalifikacje, pojdzie na kurs. Kazdy tez powinien na niego poczekac okolo roku, ten czas jest naprawde potrzebny. Po czwarte, dziecka nie odmowimy, bo zdecydowalismy sie na te ostatnia probe teraz wlasnie dlatego, zeby pozniej moc spokojnie czekac, az odnajdzie sie nasze dziecko. Mam nadzieje, ze odpowiedzialam chociaz w czesci na Twoje pytania, nie martw sie, watpliwosci w takiej sytuacji sa zupelnie normalne. Ja teraz mam ich mniej, wszystko mi sie klaruje i wiem, ze jestesmy na najlepszej drodze.
      Zycze Ci powodzenia Jagoda, jakbys potrzebowala wsparcia, pisz smialo:)

      Usuń
  6. czyli gdyby się udało, za co trzymam kciuki z całego serca, to planujecie kontynuować kurs? i po ukończeniu cały czas czekać na dziecko? i po narodzinach waszego dzidziusia wziąć drugie z ośrodka? Pisałaś też że niedługo zaczynacie kurs, czyli może być tak że będziesz w ciąży, a może się zdarzyć, że pomimo waszych wysiłków nie uda się, jak myślisz czy dasz sobię radę. Ja, strasznie przeżywam te nieudane próby, rycze, wyje, nie mogę zaakceptować sytuacji, nie mogę się pogodzić. Czy dasz radę "dzwignąć" kurs? przeżyć te emocje? my wciąż nie złożyliśmy jeszcze podania, wiem ile przed nami, ale ciągle myślę, że do tej decyzji trzeba 1000% pewności, a mi jeszcze trochę brak! pozdrawiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie nie, jesli bede w ciazy, to zapytamy, czy mozemy kontynuowac kurs. Jesli bedzie mozna to go ukonczymy i zawiesimy proces adopcji. Wrocimy do niego jak dziecko bedzie mialo okolo roku. Jesli nie bedziemy mogli kontynuowac kursu, to tak samo, zawiesimy adopcje do czasu, az dziecko bedzie mialo okolo roku i zapiszemy sie na kurs po raz kolejny. I tak, dam sobie rade. Wlasnie dlatego, ze tak czy inaczej chce adoptowac. To jest nasza przemyslana decyzja. Wiem, ze jest bardzo duze prawdopodobienstwo ze sie nie uda i szczerze mowiac, jakkolwiek by to nie zabrzmialo, mi bedzie nawet latwiej, bo zostanie mi tylko jedna, prosta droga do bycia mama:)

    OdpowiedzUsuń