środa, 5 kwietnia 2017

Kiedy dzwoni ten telefon

Do nas TEN telefon zadzwonił bardzo szybko. Trzy miesiące od uzyskania kwalifikacji.

Poniedziałek
Stałam pod gabinetem czekając na wizytę u fizjoterapeuty, nie słyszałam, kiedy zadzwonił. Jak zobaczyłam na ekranie "Ośrodek adopcyjny", to nogi się pode mną ugięły. Wiedziałam, co usłyszę. Ale i tak nie byłam na to przygotowana. Płakałam jak bóbr. Dowiedziałam się tylko, że mały niedawno się urodził i jest zdrowy.
Popędziłam do domu, po drodze obdzwaniając mamę i N.

Wtorek
Dzień później pojechaliśmy do ośrodka zobaczyć dokumentację małego, potem mieliśmy jechać do niego do szpitala. W ośrodku zobaczyłam jego zdjęcie...był na nim śpiący, włochaty, najpiękniejszy na świecie nasz synek:) Nie zastanawialiśmy się nawet chwili, to było to. Zresztą, musiało być, to była sytuacja idealna, o jakiej nawet nie marzyłam. Z tego co wiemy jego "matka" była zdrowa i niepijąca.
No i pojechaliśmy do szpitala, przywieźli nam go, a ja nie mogłam się uspokoić, łzy płynęły mi wartkim strumieniem.

Środa
Kolejne dni upłynęły wyjątkowo szybko, pożyczyliśmy fotelik, złożyliśmy łóżeczko, codziennie jeździliśmy do niego do szpitala. W środę byłam w pracy. Prawie 10 lat zamknęłam w kilka godzin, da się;)

Czwartku nie pamiętam;)

Piątek
Zabraliśmy małego do domku.

Nie mam teraz za wiele czasu żeby pisać, ale postaram się opisać niedługo, jak nam upływają te pierwsze wspólne chwile.

PS Daliśmy synkowi wybrane przez nas imię, ale dla potrzeb blogowych będę go nazywała Rysiem, bo jak jest głodny to śmiesznie marszczy buźkę i wygląda jak Rysiek Kalisz:D

Pozdrawiam Was i dziękuję Wam ogromnie za wszystkie komentarze pod wcześniejszymi postami, jesteście niesamowite, nie wiedziałam, że tyle osób mnie wspiera:)

Rozmarzona Mama:)

11 komentarzy:

  1. Ogromnie sie cieszę,że Wasze marzenie tak szybko się spełniło😊Włochaty Ryszard zamieszkał w Waszym sercu😉
    Twoje szczęście szło małymi kroczkami dlatego tak długo na nie czekałaś ale warto bylo co😉
    Ściskam Kaliszowa rodzinę😂🌹

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehe śmiesznie musi wyglądać mały skoro przypomina Kalisza hehe 😅😅😅😅
    Pozdrawiam 😘

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie sytuacja idealna. O której na zajęciach nam mówią, że praktycznie się nie zdarza. Farciarze z Was Kochani - z Ciebie i małego Rysia <3

    moniusia_

    OdpowiedzUsuń
  4. Idealna sytuacja. Krótko czekaliście, zdrowe malutkie dziecko, ze zdrowej matki, dbającej o siebie w ciąży.

    Czekamy na dalsze posty.

    OdpowiedzUsuń
  5. Całusy dla całej Waszej rodzinki a w szczególności dla Rysia 😉😀 !!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Och, płaczę jak czytam... Wyobrażam sobie, na razie tylko wyobrażam sobie, jakie to musi być uczucie pierwszy raz tulić w ramionach swoje dziecko. Bardzo się cieszę i niecierpliwie czekam na blogowe relacje, jak we trójkę podbijacie świat. Gratuluję z całego serca! Ukochaj Rysia od blogowych ciotek!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wyobrażam sobie, a pewnie trochę też wiem, co czułaś. Ściskam Was ciepło i czekam na kolejne wieści, choć wiem, że czasami trudno znaleźć na to czas.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniale się Wam to wszystko ułożyło :) U nas niestety nie zabraliśmy synka prosto ze szpitala przez brak myślenia jednej pary, która wcześniej złożyła wniosek o jego adopcję, nie mając ukończonego kursu. Sąd oczywiście ten wniosek odrzucił, ale Junior spędził przez to trzy miesiące w placówce - a dopiero potem nasz telefon się rozdzwonił z wiadomością, że tam na nas czeka. Jak dobrze, że Wy jesteście ze swoim Rysiem już od pierwszych dni jego życia ! :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Też czekaliśmy tylko trzy miesiące po otrzymaniu kwalifikacji. :) łącznie 9 miesięcy.
    Też zabraliśmy Amelkę ze szpitala do domu, ale widzieliśmy ją w dzień zabrania do domu.
    Zapraszamy do nas...
    www.withoutironywoczekiwaniunabociana.blogspot.com
    A teraz jesteśmy na tym blogu, choć tam zostały piękne wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń