poniedziałek, 15 października 2018

Brzemienna

Zaczęłam trzeci trymestr ciąży. Z dzieckiem wszystko w porządku. Ze mną psychicznie gorzej.
Ponoć w tym ostatnim okresie ciąży nasilają się różne obawy i strachy. Nie wiem, czy jest to związane z hormonami, czy naszymi wcześniejszymi doświadczeniami, ale drżę o tego malucha bardzo.

Są dni, gdy czuję się dobrze, mam sporo energii i wszystko jest pięknie. Ale są też takie, i nie wiem, czy nie jest ich więcej, kiedy czuję się bardzo niepewnie. Boli mnie brzuch, coś mnie ciągnie, coś kłuje, coś rozpiera. Synek zwykle jest energiczny, ale czasem zasypia. Zasypia na długo. Objadam się wtedy słodkim, żeby tylko zmusić go do dania mi znaku, że jest, że tylko śpi. Kładę się na lewym boku i liczę ruchy. Plamiłam, trzy razy, na różnych etapach ciąży. Ostatnio w 26 tygodniu. Pędziłam wtedy do szpitala, i za każdym razem słyszałam, że nic się nie dzieje. Dlaczego mnie to nie uspokaja?

Te strachy się zmieniają, najpierw bałam się poronienia i czekałam jak na zbawienie na koniec pierwszego trymestru. Po 22 tygodniu sprawdzałam szanse dziecka na przeżycie w przypadku porodu przedwczesnego. Teraz, gdy już wiem, że moje dziecko najprawdopodobniej przeżyje, nawet jeśli urodzi się dzisiaj, boję się tych najczarniejszych scenariuszy. Tych najgorszych, które nie zdarzają się często, ale się zdarzają. Najbardziej dobiła mnie historia sprzed kilku dni. Zdrowa mama, zdrowa córka. Tydzień przed porodem, na sofie, w domu, pęknięcie pęcherza płodowego, karetką do szpitala, walka o życie matki i dziecka. Niestety, dziecka nie udało się uratować. I co mam zrobić. Nie umiem się odprężyć, nie myśleć o tym.

Boję się porodu. Byłam pewna, że będę rodzić przez cesarskie cięcie, ze względu na laserową korekcję wzroku przy bardzo dużej wadzie, ale nie, prawdopodobnie czeka mnie poród siłami natury. Chcę tego i wolę tak, ale boję się bardzo. Szpitala ciągle nie wybraliśmy. Imienia również...
Boję się, że nie dam rady karmić, a bardzo tego chcę.

Zastanawiam się, skąd u mnie tyle czarnych myśli.

Uspokoję się dopiero wtedy, kiedy poczuję to ciepłe ciałko na mojej piersi, kiedy policzę wszystkie paluszki, kiedy usłyszę jego płacz. I wtedy zaczną się inne strachy, te matczyne, ale te już znam, już nie są mi tak obce i przerażające...

24 komentarze:

  1. Kochana, to normalne. Nie trzeba mieć traumatycznych doświadczeń, żeby czuć ten lęk, te obawy, by pukać w brzuch i budzić śpiocha. To są już te matczyne niepokoje... Pozostało mi życzyć, by jak najszybciej ten trzeci trymestr zleciał, byś już już mogła tulić swego syna w ramionach.
    Piszesz, że chcesz karmić... Przyjmij dwie rady doświadczonej koleżanki. Pierwsza - zdobądź kontakt do certyfikowanej doradczyni laktacyjnej, najlepiej takiej, która zna się na ocenie wędzidełka, i miej ze sobą w szpitalu, by w razie potrzeby szybko otrzymać fachową pomoc. Po drugie - i to są słowa, które usłyszałam od koleżanki kilka dni przed moim porodem - pamiętaj, że dziecko będzie w szpitalu płakać. Pewnie nie zaraz po porodzie, będzie kilka, kilkanaście godzin odsypiać - ale potem będzie płakać i to nie znaczy, że jest głodne. Oczywiście przystawiaj do piersi często. Ale pamiętaj, że on najprawdopodobniej będzie płakał, bo znajdzie się w nowym, wielkim, strasznym świecie. Mojego Witka bardzo koił mój spokojny głos. Ja dzięki tej wiedzy nosiłam, tuliłam, przystawiałam, mówiłam do niego i... nie dokarmiałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sporo czytałam o karmieniu piersią, bo chciałam karmić Rysia, jak jeszcze nie był Rysiem i dopiero na niego czekaliśmy. I nie nastawiam się w ten sposób, że muszę. Zrobię wszystko, żeby się udało, ale nie będę się terroryzować. Doradczynię znam, o wędzidełku też wiem. Mam nadzieję, że szpital też choć trochę mi pomoże i nie będzie od razu napychał małego mm. Przy cesarce pewnie by tak było, ale przy sn raczej nie będzie z tym problemu. Na pewno o to zawalczę. Twoje rady są dla mnie bardzo cenne, bo znam Twoją mleczną drogę, i uwielbiam Twoje zdjęcia z Witkiem na piersi:)

      Usuń
    2. Mleczna droga może być udana i przy cc, i przy SN,i to od początku. Oczywiście w obu przypadkach może być też odwrotnie. Ale nie ma co się martwić na zapas. Mam nadzieję za jakiś czas zobaczyć Ciebie z Małym przy piersi.

      Usuń
  2. Zgadzam sie z kolezanka. Nie trzeba miec traumatycznych doswiadczen by miec czarne mysli. To normalne, ze one sie pojawiaja na kazdym etapie w ciazy i beda z Toba dopoki Maluszek pojawi sie caly i zdrowy na tym swiecie. Co do karmienia piersia to roznie bywa. Jedyne co mozesz to probowac. Jak pamietasz u mnie bylo kiepsko z mlekiem, ale walczylam i te pierwsze 3 miesiace udalo mi sie Mala pokarmic. Przesylam pozytywne mysli :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest cudowne, ze bedziecie mieli swoje malutkie cudo, jednak brakuje mi w ostatnich postach pierwszego waszego cudownego nowego zycia. Gdzie jest Rysio? Dlaczego zabrakło o nim w postach? Rysiowa kraina?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ryś jest oczywiście, zajmuje najważniejsze miejsce w naszym życiu. Piszę teraz dużo rzadziej,z różnych powodów, więc siłą rzeczy, o Rysiu też jest mniej. To jest mój trzeci post o ciazy, w której jestem już 7 miesięcy. A w międzyczasie było też o naszym pierwszym synku. Mam w głowie wiele tematów, a czasu niewiele. Ten post powstał, ponieważ pod ostatnim kilka osób zapytało, co u mnie, jak się czuję. Rysiowa Kraina pozostanie Rysiową Krainą😊

      Usuń
  4. Kiedy jeszcze byłam na etapie starań o dziecko, to myślałam sobie, że gdyby jakimś cudem nam się udało, to nigdy nie zaznam spokoju, że właśnie będę się czuła dokładnie tak jak opisujesz. Jak wiesz, byłam w ciąży tylko raz, więcej się nie udało. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie tego co czujesz, ale doskonale jednak rozumiem skąd się to bierze. Najgorsze jest to, że trudno tu cieszyć się tymi chwilami w sposób, w jaki fajnie byłoby się cieszyć.
    Ale musisz myśleć pozytywnie, zwłaszcza, że nie ma żadnych przesłanek, by coś złego mogło się wydarzyć. I na miejscu Twojego męża zabroniłabym Ci czytać o ludzkich tragediach. Z daleka od newsów, z daleka od porodów na You Tube i problemów. Co ma być to będzie, masz już duże doświadczenie w byciu mamą i wiesz, że nie zawsze jest tak, jak byśmy chcieli. Przesyłam dużo pozytywnej energii, Już niedługo będziecie w czwóreczkę i to najważniejsze, a nie to jak będziesz karmić przecież <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakbym czytała o sobie w ciąży:)) znam doskonale te uczucia. Ciągły strach. Ale pomyśl sobie o naszej historii: ciąża z komplikacjami i dramatyczny poród w beznadziejnym szpitalu, odklejone łożysko i krwotok, reanimacja. Ale żyjemy i mamy się dobrze, Mała rośnie jak na drożdżach. Jesteśmy dowodem na to, że takie historie mają też dobre zakończenie :)) trzymam za Was kciuki!!to juz 28tc zobacz jak daleko doszliście.
    P.s. nie zauważyłam żeby ostatnio było mało Rysia na blogu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci kochana, bo zabolał mnie ten anonimowy komentarz. Celowo nie piszę o ciąży zbyt dużo, ale te kilka postów jednak musiało się pojawić. Inna sprawa, że natchnął mnie do nowego posta, który już się pisze 😊

      Usuń
  6. Jak ja Cię rozumiem kochana, też miałam wiele takich głupich myśli dopóki nie weszliśmy w etap, kiedy ciąża nawet nie donoszona dawała gwarancję, że maleństwo przeżyje samodzielnie poza brzuchem mamy. Teraz jestem spokojna i wiem, że niepotrzebnie się tak martwiłam, ale Tobie nie będę mówić żebyś tego nie robiła, bo wiem, że sama i tak olałabym taką radę i martwiłabym się dalej 😉 Przy tym wszystkim trzymałam się tylko jednej ważnej zasady, że spokojna mama to spokojne dziecko, więc mimo pewnych obaw starałam się wyciszyć i podchodzić do wszystkiego na spokojnie, bo głównie tak mogłam zrobić to co najlepsze dla naszego maleństwa. Kochana ja jestem pewna, że wszystko będzie dobrze 😘 I tak samo z karmieniem, super że chcesz karmić, ale nie miej do siebie żalu ani pretensji czy nie frustruj się jeżeli coś Ci się nie uda, bo najważniejsze jest dobro Twojego synka, a dla niego ważniejsze i lepsze będzie to, żeby mieć spokojną i szczęśliwą mamę 😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! A jak Ty się masz? U Was to już lada moment 😊

      Usuń
    2. Oj tak, my już tupiemy nóżkami 😉 Czuję się dobrze, ale czuję też, że malutka ma już mało miejsca, rozpycha się na wszystkie strony i dobrze by było jakby się już zdecydowała na wyjście z norki 😉 Ale czuję, że to nastąpi już niedługo 😊 Ja chciałabym ją urodzić sn, i też bardzo chciałabym ją karmić piersią, ale obiecałam sobie, że nic na siłę nie będę robić, bo najważniejsze dla mojej małej będzie moje dobre samopoczucie, jeśli ja nie będę spokojna i szczęśliwa to ona tym bardziej 🙂

      Usuń
  7. Doslownie do ostatniej minuty ciazy balam sie o moja coreczke. W kazdym etapie ciazy strach (poronienie/wczesniak itd.) I wszystko na Darmo, bo corcia urodzila sie zdrowa.szkoda ze nie potrafilam cieszyc sie ciaza, tez naczytalam sie w internecie roznych historii.
    Po tym co przeszlas, trudno sie nie Bac,Ale postaraj sie myslec optymistycznie, Bo szkoda tego pieknego okresu jakim jest ciaza. Trzymam kciuki i wierze ze bedzie dobrze.
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
  8. To już trzeci trymestr! Jak dobrze wiem, co czujesz. Ja w obu ciążach pod koniec psychicznie nie dawałam sobie rady z lękami. W drugiej to było uzasadnione, ale w pierwszej nie miałam za sobą traumatycznych przeżyć. Mnie bardzo pomagały pozytywne wizualizacje, oglądanie szczęśliwych rodzin z dziećmi, wyobrażanie sobie, jak to będzie cudownie z maluszkiem itd. Co do karmienia, to mocno wierzę, że Ci się uda. Czasem to przychodzi łatwo i naturalnie, a czasem trzeba zawalczyć. Jeśli ma się wsparcie bliskich, pomoc doradcy i bardzo się tego pragnie, to są duże szanse na powodzenie. A potem różnie się ta mleczna droga układa. W moim odczuciu są jasne i ciemne strony. A ewentualne dokarmienie na początku nie przekreśla szans na karmienie piersią. U nas nie było wyjścia, a karminy się już prawie 20 miesięcy.

    Super, że napisałaś, co słychać. Czekałam na ciążowe wieści. A Rysio jak reaguje na brzuszek? Myślisz, że jest świadomy, że będzie miał braciszka?

    OdpowiedzUsuń
  9. To naprawdę normalne. U mnie dwie ciąże bez komplikacji, ale strach, liczenie ruchów dziecka, bezsenne noce potegowaly się z każdym tygodniem. Nie zgodzę się z anonimowym komentarzem - przeczytałam go i zrobiło mi się przykro - wiadomo przecież, że Rysiu to Twój skarabeusz największy ❤ głowa fo góry! Jeszcze trochę, a Twoje zmartwienia zamienią się na inne 😊 na pociechę - przy drugim myślałam, że będę mniej panikować a jest dokładnie na odwrót 😊 także nie ma lekko ☺

    OdpowiedzUsuń
  10. Takie obawy tylko dobrze o Tobie świadczą...będziesz cudowną mamą, a już teraz martwisz się o swojego skarba- co jest zupełnie naturalne :) Ja już wiem, że dopóki nie zostałam mamą, dopóty nie wiedziałam co to prawdziwy strach o drugiego człowieka...Życzę szczęśliwego rozwiązania!

    OdpowiedzUsuń
  11. Strach jest częścią macierzyństwa bez względu na to, jak ono się zaczyna. Trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie ;*

    OdpowiedzUsuń
  12. Witaj!
    Widzę, ze i Wam tak się poszczęściło!:)
    Gratulacje!
    Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem czy poszczęściło...po prostu pomogła nam medycyna. Fajnje, że się odezwałaś, wszystkie zastanawiałyśmy się, co u Wasz tak nagle usunęłaś blog.

      Usuń
    2. Nieważne ! ;)

      Bloga usunęłam, bo maz go odkryl i się obawiał, ze jakimś sposobem ktoś z rodziny, otoczenia małej dowie się o niej. Itd.. ;-)
      Dla świetego spokoju odpuściłam.

      Pozdrawiam!

      Usuń
    3. Smyku! Powiedz co u Ciebie? Tak nagle zniknęłaś bez słowa pożegnania. Jak się czujecie?

      Usuń
    4. Przepraszam :( u nas wszystko super ! Zaraz rodzę :D Właśnie idę skrobnąć coś i u Ciebie, bo widzę , ze pieknie jest! <3

      Usuń
  13. Tak się zastanawiam... Walka o życie matki i dziecka bo pęcherz płodowy pękł? ( Czyli mówiąc po polsku - wody odeszły). Jakaś naciągana ta historia.

    Nie ma co się stresować nadmiernie. Po porodzie część stresów mija, ale pojawiają się nowe. To normalna część rodzicielstwa. Trzeba sobie z nimi radzić, ufać sobie, swoim instynktom. I żyć. Bo w końcu po to m.in. chcemy mieć dzieci - żeby nasze życia były pełniejsze. Nie można się zamykać w bańce stresów, bo tak jak powiedziałam - one nigdy nie mijają. I tak jak ludzie przykładają olbrzymią wagę do decyzji dotyczących noworodków (sposób karmienia, rodzaj pieluch, wanna czy kubełek kąpielowy, smoczek czy nie, etc) tak w długim okresie czasu to nie ma znaczenia. Te decyzje wydają się bardzo ważne bo są pierwszymi decyzjami jakie podejmujemy jako rodzice i w dodatku podejmujemy je świadomie. To co się naprawdę liczy to np. jak będziemy reagować na trzylatka który od pół roku codziennie rano robi awanturę, strzela fochy i w ogóle nie współpracuje przed wyjściem z domu do przedszkola. A nam się spieszy. Takich sytuacji, których są codziennie dziesiątki nie traktujemy jako ważne decyzje. Po prostu staramy się to przetrwać. A tak naprawdę nasze zachowanie w takich sytuacjach ma dużo większy wpływ na tego małego człowieka niż to czy karmiłyśmy butlą, czy cyckiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy naciągana, ale dziecko nie żyje. Ja znam te stresy rodzicielskie, mam w domu prawie dwulatka, który właśnie wszedł w okres buntu. I staram się, żeby na każdym etapje, w każdej sytuacji, moje decyzje i zachowania miały dobry wpływ na jego życie. Staram się go wychowywać tak, żeby był szczęśliwym człowiekiem.

      Usuń