sobota, 16 lutego 2019

Pierwszy miesiąc Rudzika

Nie chce mi się wierzyć, jak ten czas szybko leci...Mam wrażenie, że dopiero byłam na porodówce, a tymczasem Rudzik kończy jutro miesiąc.
Nie był to łatwy czas. Nie wiem, czy to ja tak mam, czy moje dzieci są takie wymagające, ale jakoś nie jest mi dane pisać o słodkim, lukrowanym macierzyństwie😉Moje dzieci płaczą. Rudzik jest nieodkładalny. Najlepiej zasypia mu się na piersi. W dzień śpi mało, w nocy nieźle. Na spacerach wrzeszczy. Ma kolki. Przez ten pierwszy miesiąc wisiał na mnie praktycznie non stop. Mogłam zapomnieć o umyciu włosów w ciągu dnia, o przygotowaniu obiadu, o zjedzeniu go potem z mężem i Rysiem. 
Ryś ma ciężki okres, który niektórzy nazywają owianym złą sławą "buntem dwulatka". Jego ulubione słowa to "nie" (na wszystko) i "nie, ja" (czyli sam to zrobię, choć nie umiem). Męczy się ze skrajnymi emocjami, których nie potrafi wyrazić inaczej niż krzykiem i płaczem. 
Dodatkowo jest zazdrosny. Głaszcze Rudzika, przytula, daje mu swoje misie, i na szczęście nie skupia na nim tych negatywnych uczuć. Skupia je na mnie. Nie rozumie, dlaczego nagle nie mogę go wziąć na ręce. Dlaczego nie siadam z nim na podłodze, dlaczego się z nim nie bawię jak wcześniej. Robiłam to wszystko do samego końca ciąży. 
Teraz nie mogę, bo jednak jeszcze wolałabym nie nosić, Ryś waży 14kg, poza tym najczęściej mam przy piersi Rudzika. A jak uda mi się małego odłożyć, to Ryś się ode mnie odsuwa. Teraz tata jest dla niego najważniejszy. Jest mi przez to smutno i mam ogromne wyrzuty sumienia, że nie jestem w stanie poświęcić mu tyle czasu, ile on potrzebuje. Gdyby Rudzik dał się utulić tacie, to pewnie byśmy się jakoś zorganizowali. Ale on póki co jest tak do mnie przyklejony, że mam wrażenie, że jest moim przedłużeniem. Że nie ma mnie i dziecka, tylko jeden twór. Nie bez przyczyny mówi się o czwartym trymestrze ciąży. Jesteśmy żywym dowodem, że tenże istnieje. Na szczęście Rudzik okazał się chuściochem, zasypia jak tylko go zamotam. Kupiłam już chustę i wiążemy się w ciągu dnia, bo jednak daje mi to więcej swobody. Mam wolne ręce, więc mogę coś tam ugotować i bardziej zająć się Rysiem. Ale to dopiero od wczoraj.
Mówię Rysiowi, że go bardzo kocham częściej niż zwykle. Przytulam go, kiedy tylko mogę. Tylko że są też te momenty, kiedy nie mogę. Kiedy Rudzik płacze, i Ryś płacze i mnie woła...I tata, który zawsze mówi, że mama "zaraz przyjdzie". Zawsze zaraz. Wiem, że to się unormuje, ale ciężko mi z tym.
Za to mamy nowe rytuały wieczorne. Najpierw kąpiemy Rudzika w asyście Rysia, potem ja karmię małego, a tata kąpie starszego, przychodzą do nas do pokoju, Ryś ubiera piżamkę, daje buzi mi i OBOWIĄZKOWO Rudzikowi. Słodkie to jest❤️Zwłaszcza że zaczął to robić sam z siebie. Kocham te moje dzieci przeogromnie. 
I mimo że wybitnie zmęczona, to jestem przeszczęśliwa.
I muszę Wam pokazać te stópki, no po prostu muszę🧡


7 komentarzy:

  1. Taki ogrom emocji, to tylko z dziećmi. Jesteście dzielni, że dajecie radę! Pewnie jeszcze chwilę potrwa to układanie się, dopasowywanie się, ale myślę też, że nie zauważcie kiedy wszystko stanie się naturalne i już nawet Ryś, nie tylko wy, nie będziecie pamiętali, jak to było bez Rudzika.sciskan was mocno!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ten czas szybko leci... 😲
    Kochana jesteś bardzo dzielna, że dajesz radę, zobaczysz że już teraz wszystko będzie coraz łatwiejsze 😊 Ja z jednym dzieckiem wcale nie takim wymagającym miałam kryzys, że ciągle na mnie wisi i nie dawałam już rady, a Ty cały czas to ogarniaszz dwójką i nie poddajesz się, jesteś WIELKA i trzymam mocno za Ciebie kciuki ✊✊✊
    Stópki są przesłodkie, ja też takie mam u siebie 🤗🤗🤗😁😁😁 I jeszcze te malutkie paluszki u rączek 😍😍😍

    OdpowiedzUsuń
  3. Serdeczne gratulacje ze spełnionych marzeń! :-)
    Jakkolwiek to zabrzmi, pamiętaj, że te wszystkie trudności są przejściowe a drugie dziecko rośnie zdecydowanie szybciej niż pierwsze ;-)
    Ani się obejrzysz a będą się bili o zabawki :-D
    Pozdrawian ciepło,
    Nynyny

    OdpowiedzUsuń
  4. Sonadora, wiesz, że kocham moje dziewczynki nad życie, ale pierwsze 3 lata to Matrix, a lukrowane historie o dzieciach to dla mnie abstrakcja. To była ciężka praca, przeplatana chwilami szczęścia, które starałam się łapać jak motyle. Starsza córka była wymagającym niemowlęciem, druga spokojnym, dlatego młodszej nie poświęcałam tyle czasu ile powinnam. Miałam z tego powodu wyrzuty sumienia, ale nie dałam rady inaczej. Z jedną w wózku goniłam drugą po parku, bo nie było mowy, żeby szła przy mnie - także nawet spacery były koszmarami :)) U nas też była zazdrość, więcej przytulania i całusy to tylko chwilowe ukojenie. Rysio musi poczuć, że jest ważny, że jest odpowiedzialny za Rudzika. Musi po prostu razem z Tobą go wychowywać. Niech poda pieluszkę, nakarmi, przyniesie ubranie, cokolwiek może. Trudne zadanie, nawet trudniejsze niż moje, bo Elsa nie pamiętała jak to było jak była sama. Ale trzymam kciuki za Ciebie, na pewno dasz radę :)) Ta ogromna praca przynosi efekty - po 3 latach to cudowne, kochające się siostry, które bawią się razem, przytulają, pomagają... ale i potrafią przyłożyć sobie po głowie i pokłócić o zabawkę ;) Rodzeństwo to najcudowniejsze co można dać dziecku, będzie Was wspaniale mimo trudności.
    Trochę się rozpisałam...
    Wszystkiego dobrego dla Was <3

    OdpowiedzUsuń
  5. To jest calkiem normalne. Dla noworodka i malego niemowlaka jestescie caloscia. On nie wie,ze jest osobna jednostka,a Ty tak pieknie pachniesz mu mlekiem,czuje Ciebie i chce tylko Ciebie. Rozumiem co czujesz odnosnie Rysia,bo moi chlopcy starsi,a tez powtarzaja,ze kiedy wroca te czasy w ktorych spedze z nimi wiecej chwil. To trudny okres,ale daj sobie i im czas. Wszystko sie unormuje :-*:-*

    OdpowiedzUsuń
  6. Co u Was? Wszystko ok? Zdrowi jesteście? Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteśmy zdrowi, ale w ogromnym niedoczasie...😩Obiecuję, że nowy post się pojawi, tylko jeszcze nie wiem kiedy🙃

      Usuń